Zamknij
UWAGA!

Dodaj komentarz

Młody, odważny, decydujący. Gdy "zgasły światła, zapłonął" Smektała

ALEX 22:43, 18.01.2026 Aktualizacja: 14:51, 20.01.2026
Skomentuj Fot.: Maciej Jaworski/pleszew24.info Fot.: Maciej Jaworski/pleszew24.info

Niepokonany od 6 kolejek z rzędu Kosz Pleszew miał duży apetyt na przedłużenie zwycięskiej passy. Plany te pokrzyżować chciała Eco Sudety Jelenia Góra - drużyna zajmująca 14 miejsce w tabeli grupy D.

W pierwszym starciu w tegorocznej kampanii górą byli pleszewianie (85-74). Mimo braku ważnych zawodników (Pławucki, Rutecki, Rostalski), pleszewski Kosz był wyraźnym faworytem tego spotkania. Mecz ten sprawił jednak pleszewianom dużo więcej kłopotów, niż można było się spodziewać.

Już od pierwszych minut spotkania było jasne, że popołudnie przy Szkolnej 5 nie będzie spacerkiem. Goście postawili na strefową obronę 3-2 i kompletnie zamknęli strefę podkoszową. Ponadto, podopiecznym Alana Urbaniaka nie ,,siedział” rzut zza łuku, więc zdobywanie punktów było nie lada wyzwaniem. 

Niestety, w pierwszej kwarcie boisko musiał opuścić Jędrzej Janowicz. Rzucający doznał poważnie wyglądającego urazu oka i przedwcześnie zakończył swój udział w meczu. Na szczęście, jak podaje klub, przerwa od gry 21-latka nie będzie trwała długo - w optymistycznym scenariuszu, będzie gotowy do gry już 28 stycznia, na hitowe starcie z Turowem Zgorzelec

Pozostała część kwarty była równie ,,ciężkostrawna”, jak jej początkowe minuty. Pleszewianie punktowali niemal wyłącznie z linii rzutów wolnych. Pierwsza kwarta meczu zakończyła się jednopunktową przewagą gości (17-18)

Gdyby ofensywnej niemożności było mało, druga kwarta pod tym względem wyglądała jeszcze gorzej. Po obu stronach parkietu rzuty do kosza wpadały bardzo sporadycznie. Szczególnie kiepsko wyglądały próby zza łuku - pleszewianie po pierwszych 20 minutach gry trafili jedynie 1 ,,trójkę” na 15 prób. Strata goniła stratę i gdyby nie fakt, że rywale również nie grzeszyli skutecznością, mecz mógłby być już nie do odratowania. Mimo to, ekipie z Jeleniej Góry należą się w tym miejscu słowa pochwały. Swoją konsekwentnie realizowaną taktyką w defensywie, kompletnie pozbawili gospodarzy argumentów ofensywnych. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 30-34

Na szczęście, 3 kwarta w wykonaniu gospodarzy była już znacznie lepsza. Kwadrans przerwy zdawał się potrzebny podopiecznym Alana Urbaniaka: zaczęli grać dużo intensywniej i do gry wróciła kreatywność, której zdecydowanie brakowało w pierwszej połowie. Goście szybko przekroczyli limit fauli, przez co punktowanie było dużo prostsze. Pierwsze skrzypce w Koszu Pleszew grał Aleksander Smektała - świetnie wymuszał faule i dobrze rozgrywał piłkę. 19–sto latek był tego popołudnia najjaśniejszym punktem drużyny Alana Urbaniaka. Jelenia Góra nie punktowała już tak często, jak Kosz, przez co wraz z zakończeniem kwarty to gospodarze prowadzili: 55-50.

W finałowej kwarcie karty rozdawali gospodarze. Kilka trójek w pierwszych minutach było ciosem, po którym goście już się nie podnieśli. Niezmiennie, świetnie prezentował się Aleksander Smektała. Pleszewianom bez większych problemów udało się doprowadzić przewagę do końcowej syreny. Tablica świetlna wyświetlała rezultat 78-67. 

Eco Sudety Jelenia Góra nie była dla Pleszewa wygodnym przeciwnikiem. Przyjezdni postawili twarde warunki, przez pierwsze 20 minut znakomicie grając w obronie. Niekwestionowanym bohaterem meczu był Aleksander Smektała - nie tylko zdobył on 21 punktów, lecz przede wszystkim wymusił on aż 9 fauli, które w drugiej połowie kompletnie odwróciły przebieg meczu. Po kilku znakomitych meczach Kosza Pleszew, przyszła pora na ten nieco słabszy. Jednak, właśnie takimi spotkaniami, gdzie nie wszystko idzie zgodnie z planem, zdobywa się najwyższe laury.

Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew - ECO Sudety Jelenia Góra 78:67 (17:18, 13:16, 25:16, 23:17)

Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew:

Aleksander Smektała - 21,

De Ante Barnes - 14,

Patryk Marek - 12,

Bartosz Rachwalski - 11,

Nicolas Wrona - 7,

Mikołaj Spała - 6,

Patryk Cebulski - 4,

Marcin Termena - 3,

Ponad to grał Jędrzej Janowicz.

ECO Sudety Jelenia Góra:

Damian Ostrowski - 19,

Piotr Górecki - 12,

Maksymilian Karwik - 12,

Bartosz Jyż - 8,

Maciej Rzechtalski - 8,

Michał Kaczuga - 4,

Łukasz Kołaczyński - 4,

Ponad to grał Mikołaj Walczak.

Kolejne spotkanie pleszewski Kosz rozegra już w najbliższą środę, kiedy to uda się do Poznania na mecz z Wiarą Lecha. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 20:30.

[ZT]15856[/ZT]

[ZT]15853[/ZT]

[ZT]15850[/ZT]

[ZT]15844[/ZT]

[ZT]15841[/ZT]

[ZT]15835[/ZT]

 

(ALEX)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Władze wystąpiły w inscenizacji na jubileusz

Niektórzy to się jednak świetnie czują w niemieckim anturażu... Marzy się, co... :)

Piotr

15:48, 2026-01-21

Władze wystąpiły w inscenizacji na jubileusz

Nasza tzw. "elita" bawi się jak na Titanicu orkiestra gra do samego końca: długi rosną coraz szybciej / jest ok , basen z systematyczną roczną stratą około 5 mln zł / jest ok , autobusy jeżdżą bez pasażerów/ jest ok. , firmy polskie zwijają się / jest ok. Mamy lekcje historii na żywo tak upada kraj na etapie końcowym... P.S: Tymczasem kilka dni temu kanclerz Niemiec niejaki Merz ogłosił że Rosja jest sąsiadem Niemiec...polecam video na youtube na kanale Marek Jakubiak o tytule: "Polski już nie ma ! My tylko mówimy po polsku" ! P.S.2: Ciekawe czy już mają stworzone tzw. volkslisty...

POLSKA - KOD 590

14:31, 2026-01-21

Władze wystąpiły w inscenizacji na jubileusz

Się elity bawią za nasze... brawo. Czy to nie Włodarze doprowadzili 25 lat temu do likwidacji kolei wąskotorowej w Pleszewie?

Pleszewianin

13:16, 2026-01-21

Pomysł wypalił. Pleszewski szpital się chwali

Będąc na wizycie w poradni ortopedycznej, jak już wszyscy mieliśmy te numerki w rękach to nic one nam nie dały, bo lekarza jeszcze nie było. A jak już był, to po jakimś czasie system przestał działać. A żeby było do kompletu śmiesznie, to po wyjściu z budynku nie można było odjechać, gdyż wszystkie parkomaty przestały działać. Nikt nic nie wiedział, nie można się było nigdzie dodzwonić a nasz licznik opłat bił. Nie wiem gdzie tu Panie Prezesie widzi Pan oszczędności, bo w moim wypadku trwała ona kilka godzin. A widziałam jak w tej całej "nowoczesności" znajdowali się ludzie starsi i niepełnosprawni, żal było patrzeć. Nie wiem komu to jest potrzebne, wam pewnie tak, ale pacjentom nie koniecznie. Można by w tej sytuacji zadać pytanie: co tu jest do czego, tabakiera do nosa czy nos do tabakiery?

taka sobie pacjentka

19:30, 2026-01-19

0%