[FOTORELACJANOWA]1397[/FOTORELACJANOWA]
Zarządzenie Marszałka Sejmu jeszcze w środę 15 stycznia ma znaleźć się w Dzienniku Ustaw. W momencie jego publikacji, w Polsce oficjalnie rozpocznie się kampania wyborcza. Pierwsza tura wyborów na Prezydenta RP odbędzie się 18 maja, a na druga (jeśli będzie potrzebna) 1 czerwca.
I właśnie tego dnia Karol Nawrocki przybył do Pleszewa (przedtem miał spotkanie w Turku, a wczesnym wieczorem udał się do Kalisza - na otwarte spotkanie z mieszkańcami regionu). Za obecnym prezesem IPN do Pleszewa ściągnęły wszystkie czołowe stacje telewizyjne w kraju.
Mimo, że wizyta w Pleszewskim Centrum Medycznym miała charakter briefingu prasowego, a nie mityngu z wyborcami, powitać kandydata Prawa i Sprawiedliwości (oficjalnie przedstawianego jako "obywatelski kandydat") przyszło kilkudziesięcioro mieszkańców Pleszewa i okolic, sympatyków partii. Po części oficjalnej były zdjęcia i życzenia powodzenia.
Wizytę w szpitalu Karol Nawrocki wykorzystał do podkreślenia, że jest to najlepsza powiatowa placówka tego typu w Polsce i jedna z najczęściej wybieranych w Wielkopolsce jako miejsce porodów. Przede wszystkim jednak krótko omówił sytuację w służbie zdrowia w Polsce. Zganił obecne zarządzanie służbą zdrowia. Jego zdaniem, najlepszy okres w finansowaniu opieki zdrowotnej miał miejsce za rządów PiS (również jeśli chodzi o szpital w Pleszewie). Podkreślił jednak, że jeszcze w III RP dotąd nie znalazła się siła polityczna (rządowa), która byłaby w stanie zaradzić wszystkim bolączkom służby zdrowia.
Zaatakował też minister zdrowia Izabelę Leszczynę.
- Stan finansów publicznych doprowadził do tego, że w polskiej służbie zdrowia obecnie brakuje około 20 miliardów złotych. (...) To, co mnie martwi, to kwestia pewnego rodzaju wrażliwości. (...) Słyszę, że pani minister rezygnuje tak ważnych dla Polaków projektów, (...) jak choćby program wsparcia produkcji polskich leków, czy rezygnacja z profilaktyki 40 plus.
Karol Nawrocki odniósł się także do sprawy położnictwa.
- Najbardziej przerażająca była ta emocja (...), o jakiej słyszę we wszystkich powiatach. A więc decyzja pani minister o likwidacji 111 oddziałów ginekologicznych i porodówek. Tylko reakcja społeczna, reakcja ludzi w całej Polsce, w Polsce lokalnej, w polskich powiatach doprowadziła do tego, że oficjalnie z tego pomysłu się wycofano. I bardzo dobrze, że się wycofano, bo mogłoby nastąpić prawdziwe piekł kobiet, którym nakazanoby rodzić swoje dzieci dziesiątki kilometrów poza swoja rodzinną miejscowością - powiedział Karol Nawrocki
[ZT]9162[/ZT]
[ZT]9152[/ZT]
[ZT]9152[/ZT]
[ZT]9151[/ZT]
[ZT]9149[/ZT]
[ZT]9148[/ZT]
[ZT]9135[/ZT]
[ZT]9140[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz