
Dom Chłopaków w Broniszewicach, słynne już na całą Polskę miejsce miłości i opieki nad niepełnosprawnymi chłopcami i mężczyznami, jest zagrożony. Alarmującego posta na Facebooku zamieściły prowadzące ośrodek siostry Dominikanki. Wszystko, jak opisują, spowodowane jest planami rządu - Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z wiceministrem (wiceministrą) Katarzyną Nowakowską na czele.
Co ciekawe, gdy siostry na bazie własnego doświadczenia (zgromadzenie prowadzi tego typu opiekę od 75 lat) próbowały wskazać urzędnikom błędy w ich założeniach i niezrozumienie sytuacji, przez osoby ze środowiska pani minister miały zostać nazwane "betonem" oraz osobami, które "nie rozumieją, co jest prawdziwym dobrem dla dzieci".
Chociaż teoretycznie mówimy o "chłopakach" w praktyce są to niejednokrotnie osoby dorosłe, które wymagają opieki niczym dziecko - począwszy od nakarmienia, na zmianie pampersa skończywszy. Instytucja Dominikanek w Broniszewicach staje się ich domem na całe życie. Kilka lat temu siostry podjęły się heroicznego wysiłku budowy nowego obiektu w ramach ośrodka, co udało się dzięki wsparciu mieszkańców całej Polski.
Siostry Dominikanki zamieściły w mediach społecznościowych alarmujący, pełen rozpaczy wpis relacjonujący zmiany jakie zamierza wprowadzić ministerstwo. Zdaniem mam w habitach te działania oznaczać będą katastrofę dla Domu Chłopaków w Broniszewicach podobnych ośrodków w całej Polsce. Przede wszystkim jednak chodzi o sytuację niepełnosprawnych.
Dokładnie chodzi o zapis projektu ustawy mianowicie:
art „5a) deinstytucjonalizacja – proces rozwoju usług społecznych na poziomie rodziny i społeczności lokalnej, w tym o charakterze profilaktycznym, który ma na celu zastąpienie opieki instytucjonalnej wsparciem świadczonym na poziomie społeczności lokalnej.
Intencją ministerstwa ma być wprowadzenie zakazu kierowania dzieci do Domów Opieki Społecznej (tym jest oficjalnie Dom Chłopaków). Sęk w tym, że mówimy w tym przypadku o osobach z takim stopniem niepełnosprawności, że ośrodki jak w Broniszewicach i im podobne są jedyną możliwą formą zapewnia im opieki, miłości i godności. Przypomnijmy, Dominikanki z Broniszewic prowadzą instytucję opiekującą się osobami z takim stopniem niepełnosprawności, że rodziny nie są w stanie udźwignąć ciężaru opieki.
W komunikacie Dominikanek czytamy:
Dom Chłopaków nie jest potrzebny, nie służy wystarczająco Dzieciom z największymi niepełnosprawnościami, nie wspiera odpowiednio polskich Rodzin.
Taką wizję przedstawia dziś Pani Minister Katarzyna Nowakowska - Wiceministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i jej zespół profesjonalistów w ministerstwie — wizję, w której ma powstać coś rzekomo lepszego, a Dom Chłopaków nie będzie już mógł przyjmować nowych dzieci.
Przez osoby ze środowiska Pani Minister jesteśmy nazywane "betonem" — kimś, kto rzekomo nie rozumie, co jest prawdziwym dobrem dla dzieci. W nowej ustawie pojawia się zapis, że Dzieci nie będą już kierowane do naszego Domu i innych tego typu miejsc. Ma nastąpić tzw. deinstytucjonalizacja.
Jak relacjonują siostry, w myśl nowej wizji ministerstwa tworzone będą ośrodki terapeutyczne dla dzieci - kolejna instytucja w ramach deinstytucjonalizacji.
W naszej ocenie — będą dużo uboższe we wspieraniu rozwoju Dzieci niż to, co Chłopcy mają dziś w Domu Chłopaków Ale może się mylimy w tej ocenie... Może rzeczywiście będzie inaczej, niż wynika to z naszych doświadczeń i codziennej pracy... - piszą Dominikanki.
Zdaniem Dominikanek z Broniszewic, ministerstwo prowadzi dwulicową politykę. Tymczasem od przyszłego roku Dom Chłopaków w Broniszewicach nie będzie mógł przyjmować nowych podopiecznych.
- Oczywiście oficjalna narracja Ministerstwa i Pani Minister kierowana do mediów jest zupełnie odwrotna: że jesteśmy potrzebni, że jesteśmy profesjonalni w pracy z dziećmi z najcięższymi niepełnosprawnościami, że wykonujemy ważną misję itd. I co w związku z tym? Dzieci od przyszłego roku nie będą już mogły znaleźć u nas Domu. Bo w Polsce powstaną dużo lepsze ośrodki terapeutyczne - piszą zakonnice z dozą ironii.
Dominikanki opisują wizje rządu, jakie mają być roztaczane. To projekty całkowicie oderwane od rzeczywistości.
Może rzeczywiście Dzieci z czterokończynowym porażeniem, z wadami genetycznymi, z głębokim autyzmem, zaczną biegać, mówić i założą swoje rodziny właśnie dzięki ośrodkom terapeutycznym. Byłoby super. Ale każdy, kto miał do czynienia z dziećmi z głębokimi niepełnosprawnościami, wie, że to wizja oderwana od realiów — że mówimy o codziennym wsparciu, godności, bezpieczeństwie i jakości życia, a nie o cudownych przemianach...
Dominikankom odpowiedziała wiceminister Katarzyna Nowakowska.
Drogie Siostry, Drodzy Państwo, odpowiednie wsparcie szczególnie dla dzieci z niepełnosprawnościami jest niezbędne. I dzieci znalazły to wsparcie i swój dom między innymi w Domu Chłopaków. Zaznaczę, że nikt nie ma planów czy zamiarów przenosić dzieci do innych miejsc, zamykać domu czy jakkolwiek inaczej zagrażać bezpieczeństwu dzieci, które w Domu Chłopaków (i w innych DPS) mieszkają.
W nowelizacji ustawy dotykamy losu i wsparcia dzieci, które pomocy będą potrzebować w przyszłości. Istotą zmian jest to by wszystkie dzieci miały te same szanse, by obowiązywały je te same procedury i miały tak samo dobre wsparcie - priorytetowo w rodzinie- ale gdy jest taka konieczności w instytucji, w której je otrzymują.
Na zeszłotygodniowym spotkaniu z dyrekcją DPS dla dzieci o tych zmianach rozmawialiśmy i o tym jak w dalszym ciągu może je świadczyć Dom dla Chłopaków. Doświadczenie i zaangażowanie jakie ma kadra Domu jest bardzo istotne i dzieci go potrzebują. Z perspektywy dzieci istotne jest by otrzymywały wsparcie skrojone, zaprojektowane właśnie dla dzieci. Zmiana będzie długofalowym procesem, w którego centrum będzie dobro dziecko, które jest najważniejsze dla nas wszystkich.
Jednak Dominikanki ripostują:
Zakaz kierowania Dzieci do DPS to zamykanie domu / domów w białych rękawiczkach. Prosimy o prawdę! RPOT nie rozwiąże problemów dla dzieci z głęboką niepełnosprawnością. Po 18 roku życia zabierzemy im bezpieczeństwo i trafią do DPS dla osób starszych.
W dyskusji pojawia się między innymi głos pani Jolanty - doświadczonego lekarza rodzinnego i pediatry z wieloletnim stażem pracy .
Widziałam sporo Domów Pomocy Społecznej, Domów Dziecka, Rodzin zastępczych …Każda z tych instytucji jest potrzebna, ale nie każdy daje sobie radę z niepełnosprawnością drugiego człowieka. Pewnego dnia znalazłam się w Domu Chłopaków w Broniszewicach, tam zobaczyłam jak funkcjonuje idealny dom pomocy, dom, który jest prawdziwym domem dla dzieci ,młodzieży i starszych mężczyzn, gdzie Siostry są dla nich jak Matki, personel to ukochane ciocie ,wujkowie, którzy przychodzą tu jak do drugiego domu.
Mieszkańcy mają najlepszą opiekę wraz z terapią, w szerokim pojęciu oraz rehabilitacją ruchową/ dzieci z porażeniem mózgowym stają na nogi. Z medycznego punktu widzenia nie zgadzam się, aby zabierać to wszystko dzieciom, które potrzebują opieki i rehabilitacji tym szybciej im są młodsze , bo ich organizmy w swym rozwoju mogą już nie nadrobić strat

Zdjęcia: Dom Chłopaków
::news{"type":"see-also","item":"17514"}
::news{"type":"see-also","item":"17496"}
::news{"type":"see-also","item":"17526"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu pleszew24.info. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Pleszew się kurczy. Ciche wyludnianie, które dzieje się
Właśnie myślę też, że ogromny wpływ na wyludnianie się lub zaludnianie danych miejscowości ma rynek pracy. Jeżeli pracy jest dużo i dobrze płatnej, wówczas ludzie nie mają powodów aby wyjeżdżać za przysłowiowym chlebem. W Pleszewie nie jest najlepiej pod tym kątem. Za to mieszkania sprzedają się "na pniu". Nawet te ledwie wybudowane lub jeszcze w budowie - rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.
Robert
21:08, 2026-04-20
Pleszew się kurczy. Ciche wyludnianie, które dzieje się
Niestety, lepiej wyjechać niż pracować u pleszewskich januszy za przysłowiową czopkę śliwek.
zyga
08:59, 2026-04-20
Nowy obowiązek dla właścicieli zwierząt. Inaczej kara
Państwo - czyli my wszyscy. Państwo żeby pokryć koszty, "dać" - MUSI najpierw zabrać i to z nawiązką, ażeby później część łaskawie "dać". Dlatego każdy socjalizm (a teraz też w nim żyjemy), musi finalnie zbankrutować, bo rozrastające się programy socjalne doprowadzają do ubóstwa ludzi pracujących i płacących coraz to wyższe podatki. Tylko niskie i proste podatki, oraz jak najmniej biurokracji - przyczyniają się do rozwoju gospodarczego i do dobrobytu ludzi pracujących. Obojętnie czy na swojej działalności czy w zakładach pracy.
Robert
07:33, 2026-04-19
Darmowy przejazd pociągiem PKP? Rusza nowy program
Z skąd do kadry mozna jechać
Danuta
02:44, 2026-04-19