Powiat Pleszewski

Zamknij
UWAGA!

Dodaj komentarz

Mieszkańcy gminy Gołuchów, ojciec z synem płyną łódką przez całą Wisłę. Chcą dotrzeć aż do Gdańska i pokonać 1000 kilometrów

Irena Kuczyńska 08:57, 04.07.2026 Aktualizacja: 16:14, 03.07.2026
Skomentuj Ojciec z synem płyną łódką przez całą Wisłę. Chcą dotrzeć aż do Gdańska

Mieszkańcy gminy Gołuchów podjęli się niezwykłego wyzwania. Ojciec i syn wyruszyli niewielką, płaskodenną łódką w rejs przez całą żeglowną Wisłę. Ich celem jest dopłynięcie z okolic Krakowa aż do Gdańska. Do dyspozycji nie mają silnika, jedynie wiosła. 

 

Pan Mirosław i jego syn Bartek to mieszkańcy Kucharek k. Gołuchowa. Rozpoczęli wyprawę tydzień temu, w ostatni weekend czerwca. Łódkę zwodowali na przeprawie promowej w Spytkowicach, w miejscu, gdzie Wisła staje się rzeką żeglowną.  Na ich trasie znajdują się między innymi Warszawa, Płock, Włocławek i Toruń, a celem wyprawy jest Gdańsk.

Dotychczas obaj pływali jedynie po jeziorze w Gołuchowie. Tym razem postanowili zmierzyć się z trasą liczącą blisko 1000 kilometrów!

 

– Chciałem z synem przeżyć prawdziwą przygodę – mówi pan Mirosław.

 

Płyną dzięki sile mięśni

Ich łódka nie ma silnika i napędzana jest wyłącznie siłą mięśni. Została wykonana przez szkutnika z Gdańska i kosztowała około 7 tysięcy złotych.

Na pokład zabrali trzy szczelne beczki z wyposażeniem. W jednej znajduje się żywność, w drugiej ubrania, a w trzeciej namiot, leki i pozostały sprzęt. Na trasie planują nocować na brzegu, choć pierwszą noc spędzili na łódce.

– Płynęliśmy do godziny 20.30. Brzegi były tak zarośnięte, że nie było gdzie rozbić namiotu, więc zostaliśmy na wodzie – opowiada pan Mirosław.

Każdą śluzę pokonują z pomocą jej obsługi. Przed dopłynięciem kontaktują się telefonicznie z prośbą o jej otwarcie.

– Modliliśmy się bardziej niż w kościele. Na tej śluzie od razu pytaliśmy już o następną  – śmieje się pan Mirosław, wspominając pierwsze śluzowanie.

Jak podkreślają śmiałkowie, po drodze muszą dbać o zawsze naładowane urządzenia zapewniające łączność. To ważne ze względów na bezpieczeństwo oraz z uwagi na niezbędny kontakt z obsługą kolejnych śluz. Podróżnicy codziennie przesyłają też rodzinie swoją lokalizację. 

Wiosłują na zmianę. W niedzielę tydzień temu w południe znajdowali się już przy śluzie pod Krakowem (mówią, że przepływali koło Tyńca i podziwiali Opactwo Benedyktynów), a w czwartek 2 lipca już znajdowali się 10 km za ujściem Dunajca.

Przed mieszkańcami gminy Gołuchów jeszcze wiele kilometrów rejsu. Trzymamy kciuki! 

 

::news{"type":"see-also","item":"19094"}

::news{"type":"see-also","item":"19067"}

::news{"type":"see-also","item":"19064"}

::news{"type":"see-also","item":"19082"}

(Irena Kuczyńska)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu pleszew24.info. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%