Nie zgadzam się z bardzo powszechnym utożsamieniem Kościoła z księżmi. Kościół to ludzie a nie tylko księża. Lubimy jednak rozmawiać o kimś. Tylko, że to jakby odsunięcie tematu rozmowy … od siebie samego. Myślę, że o tym mechanizmie wiele mogliby powiedzieć psychologowie.
W Ewangelii na niedzielę mamy takie słowa: „Jezus, widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».” Te słowa mają dwie warstwy: pierwsza odnosi się do bliżej nieokreślonych tłumów – ludzi w określonej, trudnej sytuacji. To osoby znękane i porzucone. Warto tutaj na chwilę się zatrzymać i pomyśleć co to znaczy? I tutaj pierwszy raz dotykamy sensu Kościoła – kto z nas nie był w takiej sytuacji? Taki sposób myślenia zawsze otwiera oczy i powoduje, że nie występujesz z pozycji przewagi, żeby nie powiedzieć siły; druga warstwa przytoczonych słów wzywa, żeby tymi ludźmi się zająć, pomóc, zaopiekować. W tym kontekście pada owe słynne: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.”
No dobrze, przenieśmy to porównanie do żniw na ludzi. Kto tu jest żniwem a kto żniwiarzem? No i podstawowe pytanie: czym są żniwa? W dobie, kiedy jedzenie utożsamiamy ze sklepami, przestajemy mieć pojęcie skąd żywność bierze się w sklepie. Jestem człowiekiem, który dosłownie żył ze żniw. Mam doświadczenie żniw. Znam etos pracy przy … żniwach. Doświadczyłem zmiany podejścia do żniw. Znam smak kosy, sierpa, ręcznej pracy i znam ułatwienia w postaci kombajnu. I wiem jedno: żniwa to opieka nad ziarnem, od którego zaczyna się cały proces powstawania jedzenia. Nie czujemy dzisiaj tego, dlatego tracimy podstawowe znaczenia.
Wróćmy do postawionego pytania: jesteś człowiekiem, który potrzebuje opieki czy jesteś już opiekującym się? Powoli z odpowiedzią. Ona wcale nie jest prosta. Z nami, ludźmi często jest tak, że jesteśmy trochę pomiędzy. I opiekuję się i potrzebuję opieki.
Do tych ludzi znękanych i porzuconych Jezus wysyła swoich Apostołów. Ciekawe jest to, że sami Apostołowie nie byli jeszcze gotowi do … pomocy. Oni sami jej potrzebowali. To sytuacja w rodzaju ucznia, który potrzebuje praktyki, żeby nabrać wprawy w pracy. Jezus uczy swoich Apostołów zajmowania się ludźmi. Wiara kształtuje się w konkretnym doświadczeniu. Nie jest ona tylko siedzeniem przed Bogiem. Wiele razy doświadczyłem, że to co mi osobiście pomogło w moim znękaniu lub takim czy innym kryzysie było … pójście do ludzi, do ich problemów, w porównaniu z którymi moje osobiste często były po prostu błahostkami. To zawsze leczy.
To właśnie jest sensem Kościoła! Bliskość w życiu i wynikające stąd powinności: nie jestem sam, nie jesteś niezależny. Potrzebujesz obecności, żeby siebie nie zatracić albo żeby nie odpłynąć w swoją niby egalitarność.
I na koniec tak dosłownie: sensem nas – ludzi w kościele, ludzi Kościoła jest zaopiekowanie się znękanymi, porzuconymi, pogubionymi. Od kilku ostatnich papieży, takie właśnie patrzenie jest optyką Kościoła. Patrzenie na nas wszystkich przez pryzmat peryferii, najdelikatniejszych, najsłabszych. Wtedy jesteśmy Kościołem kiedy dbamy, opatrujemy rany, nie pozwalamy dołamać trzciny nadłamanej. Wtedy i tylko wtedy jesteśmy świadkami tego, że istnieje inny świat: Królestwo Boże. No koniec proszę pozwolić na cytat: „Warto poświęcić słowo jałmużnie, która nie cieszy się dziś dobrą opinią, często nawet wśród wierzących. Nie tylko rzadko jest praktykowana, ale czasem wręcz pogardzana. Z jednej strony, powtarzam, że najważniejszą pomocą dla ubogiej osoby jest pomoc w znalezieniu jej dobrej pracy. (…) Pracując, stajemy się bardziej ludźmi, rozkwita nasze człowieczeństwo, młodzi ludzie stają się dorosłymi tylko dzięki pracy. (…) Z drugiej strony, jeśli nie ma jeszcze takiej konkretnej możliwości, nie możemy ryzykować, pozwalając na pozostawienie jakiejś osoby własnemu losowi, bez tego, co jest niezbędne do godnego życia. A zatem jałmużna pozostaje niezbędnym etapem kontaktu, spotkania i wczuwania się w sytuację drugiej osoby.
Dla tych, którzy naprawdę kochają, jest oczywiste, że jałmużna nie zwalnia kompetentnych władz z odpowiedzialności, nie eliminuje organizacyjnego zaangażowania instytucji, ani nie zastępuje słusznej walki o sprawiedliwość. Zachęca ona jednak przynajmniej do zatrzymania się i spojrzenia na twarz ubogiego, dotknięcia go i podzielenia się z nim czymś własnym. (…)
Miłość i najgłębsze przekonania należy umacniać, a czyni się to gestami. Pozostawanie w świecie idei i dyskusji, bez osobistych, częstych i szczerych gestów, będzie zniszczeniem naszych najcenniejszych marzeń. (…) Zawsze lepiej jest uczynić coś, niż nie robić nic. W każdym razie poruszy to nasze serca.” (ADHORTACJA APOSTOLSKA DILEXI TE OJCA ŚWIĘTEGO LEONA XIV O MIŁOŚCI DO UBOGICH).
Kiedy nie opiekujemy się ziarnem, nie jesteśmy Kościołem i zaczynamy chocholi taniec wokoło samych siebie: kto ważniejszy, kto był na lepszej pielgrzymce, kto lepiej się modli …
Farski Proboszcz
::news{"type":"see-also","item":"18653"}
::news{"type":"see-also","item":"18650"}
::news{"type":"see-also","item":"18641"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu pleszew24.info. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Dwie wielkie imprezy motoryzacyjne w Pleszewie
Czyli nuda nuda nuda jak co roku 🥱
Ja
17:04, 2026-06-10
"Rajdowcy" z Ostrowa na "występach" w gm. Gołuchów
A co z nocnymi rajdowcami w Pleszewie..... ktos cos z tym zrobi czy trzeba czekać aż ktoś zostanie potrącony??????
niki
12:17, 2026-06-10
Dramat w Kociej Łapce. Śmiertelna choroba
Jak ciężko chore to uśpić, a nie męczyć zwierzaki i żebrać o kasę - ale jak wiadomo, nie zarzyna się kury znoszącej złote jaja.
piskorz_dwuczuby
08:48, 2026-06-10
Dramat w Kociej Łapce. Śmiertelna choroba
1/jeśli te wyłapane przez Panią koty były z Pleszewa to z dużym prawdopodobieństwem mogło to przyczynić się do większej populacji szczurów w mieście / powszechnie wiadomo że jak są dzikie koty to szczury się wynoszą /, 2/prosi Pani o 10 tys. złotych w sytuacji w której z Pani oświadczenia majątkowego wynika że jest Pani osobą bardzo majętną / kilkanaście pozycji w oświadczeniu majątkowym typu lokal użytkowy , myjnia, grunty, działki, lokale mieszkalne i inne o wartości grubo ponad milion złotych i to z wyceną z 05.2024r... /, trochę to dziwne...
POLSKA - KOD 590
14:30, 2026-06-09